Po zapoznaniu się z tą opowieścią wiele osób
może być zdumione, że nasza dusza, w naszym oczekiwaniu nasz największy sprzymierzeniec,
może okazać się tak okrutna. Inny przykład pochodzi z książki Michaela Newtona Wędrówka
dusz. Opisuje relacje z sesji hipnozy LBL (life between life) cofającej do
okresu pomiędzy życiami. Z tej perspektywy pacjentka opowiadała o swoich przeżyciach
w poprzednich wcieleniach i przyczynie dokonania swojego wyboru. Pamiętała ona
swoje życie jako mężczyzna o imieniu Leth i kolejne jako Ashley. Oto jej
opowieść:
„Prawie
natychmiast badana znalazła się w swoim ostatnim wcieleniu, stając się
sześcioletnią dziewczynką imieniem Ashley, żyjącą w Nowej Anglii w roku 1871.
Mała Ashley podróżowała właśnie wypakowanym bagażami, zaprzężonym w konie
powozem, kiedy nagle otworzyły się drzwi i wypadła prosto pod koła. Leżąc na
bruku poczuła, jak tylne koło ciężkiego powozu miażdży jej nogi w tym samym
miejscu, w którym teraz nękają ją bóle. Opisując wypadek pacjentka ponownie
odczuła ostry ból powyżej kolan. Mimo wysiłków miejscowego lekarza i
długotrwałego używania drewnianych kul, kości Ashley nie chciały się prawidłowo
zrosnąć. Odtąd nigdy już nie mogła samodzielnie stać ani chodzić, a wadliwe
krążenie powodowało puchnięcia nóg przez resztę jej niezbyt długiego życia.
Ashley zmarła w roku 1912, przeżywszy życie jako pisarka i nauczycielka dzieci
upośledzonych. Kiedy badana skończyła opowiadać o życiu Ashley, poprosiłem ją o
powrót do świata duchowego.
Dr
N. - Dlaczego przerwa między życiem w ciele
silnego mężczyzny, a tym kalekiej kobiety trwała tysiąc lat?
P.
- No cóż, lepiej zrozumiałam kim jestem we
wcieleniach pomiędzy tymi dwoma życiami. Wolałam kalekie ciało, żeby uzyskać
skupienie intelektualne.
Dr
N. - Dlatego właśnie wybrałaś kalekie ciało?
P.
- Tak, bo skoro nie mogłam chodzić, zaczęłam
bardzo dużo czytać i uczyć się. Rozwijałam swój umysł... i słuchałam go.
Nauczyłam się dobrze porozumiewać z ludźmi i zdobyłam umiejętności pisarskie,
bo nic mnie nie rozpraszało. Ciągle leżałam w łóżku.
Dr
N. - Czy jakaś charakterystyczna cecha twojej
duszy ujawniła się zarówno w ciele wikinga Letha, jak i Ashley?
P.
- Ta część mnie, która tęskni za gwałtownym
wyrażaniem swoich uczuć, była w obu ciałach.
Dr
N. - Chciałbym, żebyś teraz wróciła do chwili,
kiedy wybierałaś ciało Ashley. Powiedz mi, co sprawiło, że wybrałaś to właśnie
kalekie ciało.
P.
- Wybrałam rodzinę zamieszkałą w zamożnej
części Ameryki. Chciałam, żeby w tym miejscu było wiele bibliotek i żeby
kochający rodzice starannie się mną opiekowali, abym mogła poświęcić się nauce.
Ciągle korespondowałam z wieloma nieszczęśliwymi ludźmi i stałam się dobrą
nauczycielką.
Dr
N. - Co zrobiłaś jako Ashley dla tej kochającej,
opiekującej się tobą rodziny?
P.
- Zawsze działam na dwa sposoby - korzyści i
zobowiązania. Wybrałam tę rodzinę, ponieważ ludzie ci potrzebowali takiego
właśnie natężenia uczuć dla kogoś całkowicie od nich zależnego. Jako rodzina
byliśmy sobie bardzo bliscy, bowiem moi rodzice czuli się bardzo samotni, zanim
przyszłam na świat. Pojawiłam się późno, jako ich pierwsze dziecko, oni zaś
pragnęli córki, która nie wyszłaby za mąż, bo nie chcieli być znowu samotni.
Dr
N. - Czyli to był handel wymienny?
P.
- Bez wątpienia.
Dr
N. - Prześledźmy wobec tego tę decyzję aż do
przestrzeni doboru życia, kiedy twoja dusza po raz pierwszy ujrzała życie
Ashley. Czy zobaczyłaś też szczegóły tego strasznego wypadku pod kołami powozu?
P.
- Oczywiście, ale to nie był wypadek - to się
miało zdarzyć.
Dr
N. - Kiedy już znalazłaś się na Ziemi, kto
odpowiadał za to zdarzenie? Czy był to twój umysł jako duszy, czy biologiczny
umysł Ashley?
P.
- Działałyśmy razem. Ona miała bawić się
klamką drzwi powozu... a ja z tego skorzystałam
Dr
N. - Powiedz mi, co myślałaś znajdując się w
przestrzeni doboru życia, kiedy zobaczyłaś scenę upadku i zranienia Ashley?
P.
- Myślałam, jak można by dobrze wykorzystać to
kalekie ciało. Miałam do wyboru jeszcze inne okaleczone ciała, ale wybrałam to,
ponieważ chciałam mieć ograniczone możliwości poruszania się.
Dr
N. - Chciałbym pozostać jeszcze przy kwestii
przypadkowości. Czy mając inną duszę, nie twoją, Ashley również wypadłaby z
powozu?
P.
(broniąc się) - To było dobre dla nas obu...
Dr
N. -To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
P.
(długo milczy) -Istnieją moce przewyższające
moją zdolność pojmowania jako duszy. Kiedy zobaczyłam Ashley po raz pierwszy...
byłam w stanie oglądać ją beze mnie... zdrową... starszą., wiodłaby inne
życie...
Dr
N. - Wreszcie dochodzimy do czegoś. Twierdzisz,
że gdyby Ashley rozpoczęła życie z jakąś inną duszą, mogłaby w ogóle nie wypaść
z powozu?
P.
- Tak... była taka możliwość... jedna z
wielu... mogła też mniej ucierpieć w wypadku, poruszałaby się wówczas o kulach.
Dr
N. - Czy widziałaś fizycznie zdrową Ashley żyjącą
szczęśliwie bez twojej duszy?
P.
- Widziałam... dorosłą kobietę... miała
normalne nogi... była nieszczęśliwie związana z mężczyzną... sfrustrowana
pułapką beznadziejnego życia... jej rodzice zamartwiali się... ale było jej
łatwiej (głos staje się bardziej zdecydowany). Nie! Taki bieg wydarzeń nie
byłby dobry dla żadnej z nas - ja byłam dla niej najlepszą duszą.
Dr
N. - Czy to ty spowodowałaś wypadek,
zdecydowawszy się zostać duszą Ashley?
P.
- To my obie... byłyśmy w tym momencie
jednością... ona była niegrzeczna, skakała po całym powozie, bawiła się klamką,
chociaż matka kazała jej przestać. Potem... ja byłam gotowa i ona też...
Dr
N. - Jak nieodwracalne było twoje przeznaczenie?
Czy mogłaś się jeszcze wycofać z tego całego incydentu w powozie, skoro byłaś
duszą Ashley?
P.
(milczy) - Przyznam ci się, że miałam taką
myśl, tuż zanim wypadłam. Mogłam się wycofać i wcale nie wypaść. Jakiś głos we
mnie powiedział: „To wielka okazja, nie czekaj dłużej, wypadnij, przecież sama
tego chciałaś - to najlepsze, co się może zdarzyć".
Dr
N. - Czy ten właśnie moment był ważny?
P.
- Nie chciałam, żeby Ashley była starsza.
Dr
N. - A co z bólem i cierpieniem, jakie musiało
znieść to dziecko?
P.
- To było straszne. Katusze w pierwszych
pięciu tygodniach były wręcz niewyobrażalne. Niemal postradałam życie, ale
jednak jakoś zdołałam to wytrzymać, a teraz widzę, że pamięć o tym, jak Leth
potrafił radzić sobie z bólem, bardzo mi w tym pomogła.
Dr
N. - Czy twój wewnętrzny umysł żałował tego, co
się stało, kiedy ból stawał się nie do zniesienia?
P.
- Kiedy traciłam i odzyskiwałam przytomność w
tym najgorszym okresie, mój umysł zaczynał stawać się silniejszy. Odzyskując
panowanie nad swoim uszkodzonym ciałem, zaczęłam łatwiej znosić ból... leżąc w
łóżku... kiedy doktorzy byli bezradni. Zdolność radzenia sobie z bólem, jaką w
sobie rozwinęłam, przydała mi się potem, kiedy chciałam koncentrować się na
swoich studiach. Mój doradca na swój subtelny sposób także mi pomagał.
Dr
N. - Zyskałaś więc dużo w tym życiu, nie mogąc
się samodzielnie poruszać?
P.
- Tak, stałam się dobrym słuchaczem i dużo
rozmyślałam. Korespondowałam z wieloma ludźmi i nauczyłam się pisać pod wpływem
natchnienia. Zdobyłam umiejętność uczenia dzieci i czułam, że kieruje mną jakaś
wewnętrzna siła.”
A teraz postawmy sobie pytanie dlaczego dusza
potrafi być tak okrutna, patrząc z ludzkiej perspektywy? Mając naturę Źródła
jako istoty duchowe mamy też jego nieskończoną ciekawość. Głównym celem Źródła
w naszym i zapewne innych światach jest doświadczać. Źródło chce posmakować wszelkich
możliwych doświadczeń, które w świecie niematerialnym może poznać tylko
konceptualnie. Czym innym jest oglądać filmy o rodeo i mieć o tym wiedzę, a
czym innym jest doświadczyć jazdy na grzbiecie byka. W świecie duchowym wiele emocji
czy zjawisk nie jesteśmy w stanie doświadczyć. Nie ma w nim dualizmu dobra i
zła, nie ma w nim strachu, nie ma w nim oceny… Ktoś kiedyś określił to ciekawym
sfomułowaniem - jeśli chcesz wziąć wakacje od wiecznego błogostanu,
przychodzisz na ziemię. Dla Źródła każde doświadczenie jest cenne – zwłaszcza doświadczenie
trudne, ale nie tylko, dosłownie spełnilibyśmy cel swojego istnienia jedynie
doświadczając codziennego życia, nie musimy mieć żadnego innego celu – takie życie
byłoby tak samo wartościowe jak każde inne. A jak spojrzeć na element, który
odbieramy jako okrucieństwo z naszej perspektywy? Trzeba pamiętać, że życie
ludzkie dla duszy trwa tyle, co mrugnięcie okiem. Istoty światła są wieczne, jedno
ludzkie życie to dla nich króciutka chwila ich egzystencji. Czy nie szkoda
byłoby Wam sekundy by przeżyć trudne życie, ale zebrać unikalne ciekawe
doświadczenie? Jeśli trwałoby to tylko tyle co mrugnięcie okiem? Dla duszy
takie doświadczenie jest warte przeżycia.
Patrząc z takiej perspektywy, jeśli wszystko
jest wyborem a nasze życie gromadzeniem doświadczenia, dlaczego wszechświat nie
zdegraduje się całkowicie i nie podąży w kierunku całkowitego pogrążenia w nieświadomości?
Myślę, że ludzkość dziś jest na takiej ścieżce, ale jest to chwilowe wahnięcie
wahadła w tył przed nabraniem rozmachu w dobrym kierunku. A jaki kierunek jest
dobry? Podobnie jak Eckhart Tolle jestem zdania, że idziemy w kierunku
ucieleśnienia życia zgodnego z naszą duchową naturą, ale tu na planie ziemskim.
Gdyby tak się stało, ludzie stali się bardziej świadomi tego kim naprawdę są i
osiągnęli świadomość jedności wszystkiego co istnieje, mielibyśmy niemalże raj
na ziemi. I taką nadchodzącą epokę ludzkości widziała również Nanci Danison w
trakcie oglądania historii ludzkości podczas życia w zaświatach, według niej
jesteśmy właśnie w okresie przejścia pomiędzy drugą a trzecią epoką ludzkości.
Trzecia lepsza epoka, jest taka jak Nowa Ziemia opisywana przez Tollego. Niestety
ma on przeczucie, dla mnie bardzo prawdziwe, że zanim osiągniemy wszyscy nowy
poziom świadomości, jako ludzkość cofniemy się jak wahadło do okresu wielkiej nieświadomości,
jaka miała miejsce przed okresem wojen światowych… Oby przejście do nowej,
lepszej epoki ludzkości było dla nas jak najłagodniejsze, ale pamiętajmy – chcesz
zmiany w świecie, bądź tą zmianą.
Iza Kalinowska