niedziela, 4 stycznia 2026

Świadomość kolektywna


Załóżmy na chwilę, że wszyscy jesteśmy jedną zbiorową świadomością. Wiem, że dla naszego sposobu postrzegania jest to zupełna abstrakcja – dla ego to oznaczałoby wręcz śmierć, nieistnienie – najstraszniejszą rzecz jaka mogłaby je spotkać. Ale spójrzmy na to inaczej – co jeśli przy takim postrzeganiu czegoś nam przybędzie a nie ubędzie? Co jeśli nie oznacza to utraty a rozszerzenie tego, co identyfikujemy jako „moje”? Co jeśli nagle  okazuje się, że to nie koniec, a objęcie świadomością znacznie większych obszarów. Takie postrzeganie oczywiście może istnieć równolegle ze starym postrzeganiem siebie jako odrębnej świadomości – jesteśmy w stanie odbierać świat na tych dwóch poziomach równocześnie – świadomość kolektywu nie wyklucza świadomości indywidualnej. Po prostu możemy zmienić pasmo odbioru, albo kierunek z którego nasłuchujemy i zmienia się postrzeganie. Choć po dotknięciu świadomości zbiorowej, świadomość indywidualna nie będzie już taka sama – zresztą jak po każdym innym doświadczeniu.

Jakie idą za tym implikacje? Nagle czujesz, że całe to życie na Ziemi jest Twoim planem i udziałem (ograniczmy się na początek tylko do niej, bo taka percepcja i tak mocno wykracza poza to, co zawsze widzieliśmy). Wszystko co się tu wydarza jest cennym doświadczeniem, zbieranym dla tego kolektywu. Wtedy nagle okazuje się, że nikt z zewnątrz Ci nie zagraża, nie może nic zrobić, bo na zewnątrz to też jesteś Ty. Pomińmy tu całkiem ekstremalne sytuacje z fizycznym zagrożeniem, mówię o zagrażającym szefie, konkurencji, nie dającemu się wyprzedzić kierowcy, czy innych codziennych zagrożeniach. Popycha to ego często do rywalizacji, wzbudza lęki, czy na inne sposoby utrudnia codzienne funkcjonowanie we wrogim świecie. Okazuje się, że osobom generującym w Twojej ocenie „nieprzyjemne” doświadczenie możesz być wdzięczny, że wzięły na siebie tą trudną rolę. Trudną, bo daleką od naszej prawdziwej natury. Doświadczenie Twoje jako kolektywu przez to staje się pełniejsze, bogatsze, bardziej wszechstronne, a Ty nie bierzesz go na siebie osobiście, a mimo to jest to doświadczenie dla Ciebie osiągalne na poziomie całości – choć bywasz też jego odbiorcą.

A jak to zmienia podejście do siebie? Do przeżytych traum czy trudnych relacji? Nagle trudne wspomnienie zamienia się również we wdzięczność za kolejne przeżyte doświadczenie – zarówno krzywdziciela jak i ofiary. Patrzysz też na swoją przeszłość i przestajesz się oceniać – nie ma tu nic co mogłeś zrobić źle – to tylko kolejne doświadczenie, które po prostu było. Co więcej dokłada się do kolektywu w taki sposób, że inny aspekt Ciebie (w Twoim pojęciu inny człowiek) może nie będzie musiał przez to przechodzić, bo spektrum tego doświadczenia zostało wyczerpane przez „innych”. Nagle wydarza się pełna akceptacja siebie i swojej historii. Tracisz emocjonalny, osobisty stosunek do samego siebie. Przestajesz się oceniać, zaczynasz widzieć wszystko, również całą swoją historię, z akceptacją, zrozumieniem, wdzięcznością i miłością. Podobnie jeśli patrzysz na osobę daleką od przebudzenia, uwikłaną w roli wiecznej ofiary, narcyza, czy innej roli wynikającej z braku wewnętrznych wglądów – zamiast czuć na nią złość, chęć naprawienia – czujesz współczucie, ale i wdzięczność, że wzięła to ciężkie zadanie na siebie i wzbogaca o nie całość istnienia. Doświadczenia swoje jak i innych zaczynasz traktować na równi. Twoje przestaje być „twojsze”. Znika potrzeba rywalizacji, rodzi się wdzięczność i chęć pomocy. Rozumiesz też, że jeden aspekt całości nie może mieć udziału we wszystkim jako „ja” – jednak ma udział we wszystkim z poziomu kolektywu. Zatem nie ma potrzeby by wszyscy doświadczali tak samo – rodzi się wewnętrzna zgoda na to co jest. W takim świecie znika możliwość rywalizacji czy konkurencji, znika zazdrość o czyjeś osiągnięcia. To, że np. ktoś na ścieżce rozwoju ma wizje, jasnowidzenie, jasnosłyszenie, OBEE, czy inne paranormalne przeżycia – a ty nie – nie czyni twojego rozwoju gorszym – po prostu idziesz inną drogą. Nie potrzeba spektakularnych efektów „paranormalnych” aby ugruntować swoją „ścieżkę rozwoju” – czasem te efekty nie muszą świadczyć o rozwoju, a jedynie o rozszerzonej percepcji. Ale nawet wtedy, to też jest potrzebne doświadczenie. To, że u Ciebie jest spokojnie znaczy tylko to, że idziesz inną drogą. Inną nie znaczy gorszą, ani lepszą – czasem trudniejszą, ale w pewnych aspektach również łatwiejszą – czeka na Ciebie więcej zwątpienia, ale mniej pułapek. Każdy rodzaj doświadczenia jest równie cenny, budzi się ciekawość jak to jest u innych, bez deprecjacji własnych doświadczeń.

Zapewne dla wielu z Was to tylko teoria i dopóki koncepcja ta jest rozważana jedynie intelektualnie, teorią pozostanie. Ale kiedy poczujecie nawet na moment, że jesteście jednym ze wszystkimi, czego naprawdę Wam życzę, nagle stanie się magia. Magia wdzięczności, magia miłości. Świat pomimo, że z zewnątrz nic się nie zmieniło, stanie się inny. 

Iza Kalinowska